Pamięci mieszkańca Chobanina

W niedzielny poranek (06.04) w Kaplicy p.w. Św. Urszuli Ledóchowskiej w Pieczyskach odbyła się msza połączona z uroczystością odsłonięcia i poświęcenia tablicy upamiętniającej urodzonego w Chobaninie i zamordowanego w Katyniu ppor. rez. Leona Bednarka. Na wydarzenie zaprosiła Parafia Św. Stanisława w Wieruszowie przy współpracy z Instytutem Pamięci Narodowej oraz inicjatorem upamiętnienia bohatera, sołtysem Dawidem Boryczko.  Mszy przewodniczył proboszcz ks. Łukasz Przybyła. W wydarzeniu wzięli udział członkowie rodziny bohatera, burmistrz Wieruszowa, przedstawiciele IPN, poczty sztandarowe. Wartę przy pamiątkowej tablicy pełnili rekonstruktorzy ze stowarzyszenia historycznego „Gloria Victis”. Leon Bednarek urodził się 4 listopada 1912 roku w Chobaninie, w rodzinie Józefa i Rozalii Bednarków. To właśnie tu kształtował się jego charakter w duchu wiary, tradycji i umiłowania polskiej ziemi. Swoją edukację rozpoczął w Pieczyskach i Wieruszowie, kontynuując ją w Państwowym Seminarium Nauczycielskim w Ostrzeszowie. W 1935 roku przeszedł szkolenie na III Dywizyjnym Kursie Podchorążych Rezerwy Piechoty. Podporucznik rezerwy piechoty mianowany ze starszeństwem 1. stycznia 1938 roku został przydzielony do 27. pułku piechoty. Został nauczycielem, bo wierzył, że naród buduje się w szkole. Wybrał drogę nauczyciela, niosąc w dalekiej Trauguttówce na Wołyniu wartości wiedzy, patriotyzmu i miłości do Ojczyzny. Jednak przyszły czasy, w których wiedza nie wystarczała. Przyszły czasy, w których Ojczyznę trzeba było bronić nie słowem, lecz bronią. We wrześniu 1939 roku, jako podporucznik rezerwy 27 pułku piechoty z Częstochowy, mężnie stanął do walki z niemieckim agresorem. Wkrótce potem został schwytany przez wojska sowieckie i osadzony w obozie w Kozielsku – miejscu cierpienia i śmierci polskiej elity, której jedyną „winą” była miłość do Ojczyzny i przywiązanie do wolności. Wiosną 1940 roku Leon Bednarek został brutalnie zamordowany przez NKWD. Jednym strzałem w tył głowy – odebrano mu życie, a rodzinie – możliwość pożegnania. Jego ciało, jak i tysiące innych, wrzucono do zbiorowej mogiły. Był to haniebny mord dokonany na najlepszych synach Polski – oficerach, intelektualistach, nauczycielach, lekarzach, duchownych – na tych, którzy byli sercem i nadzieją narodu. Była to świadoma próba unicestwienia elit narodowych, by nigdy nie odzyskano dawnej siły i wielkości. Rodzice Leona – Józef i Rozalia – nigdy nie poznali bolesnej prawdy o śmierci swojego syna, podobnie jak jego rodzeństwo: Antoni, Czesław, Maria i Stefan. Nie wiedzieli, co się z nim stało. Czekali. Wypatrywali. Modlili się o cud, którego nie było. Pewnego dnia, wciąż w czasie wojny, ktoś zapukał do drzwi domu Bednarków. Nie powiedział nic. I nie trzeba było. Przyniósł zakrwawiony wojskowy płaszcz. Płaszcz Leona. To była jedyna rzecz, która z niego wróciła. Jedyny dowód, że istniał. Że walczył. Że zginął. – Nie było aktu zgonu. Nie było grobu. Nie było słów, które mogłyby ukoić ból. Przez całe życie jego rodzice i rodzeństwo trwali między nadzieją a rozpaczą – niepewni, ale przeczuwający najgorsze. Nie mogli zapalić świecy nad jego grobem, nie mogli wypowiedzieć ostatniego „żegnaj”. Zostali z ciszą. Zostali z krwią zaschniętą na mundurze, która przez dziesiątki lat krzyczała za nich – że prawda została zakopana razem z ciałem – mówiła Marta Kowalińska z rodziny zamordowanego. – Teraz, kiedy wszyscy z nich są już po drugiej stronie życia, pamięć o nim pielęgnują kolejne pokolenia rodziny, niosąc w sercach dumę i nieustający szacunek do jego osoby. W 2007 roku Leon Bednarek został pośmiertnie awansowany na stopień porucznika. „Ojczyzna to wielki zbiorowy obowiązek” – mówił Cyprian Kamil Norwid. „Naród, który nie zna swojej przeszłości, umiera i nie buduje przyszłości” – przypominał święty Jan Paweł II. Leon Bednarek, spełniając swój obowiązek wobec Ojczyzny, oddał najwyższą ofiarę – swoje życie – kontynuowała Marta Kowalińska. – Dziś składamy hołd wszystkim ofiarom Katynia, których milczące bohaterstwo pozostaje nieśmiertelną lekcją patriotyzmu dla kolejnych pokoleń Polaków. Pamiętajmy również o latach spędzonych przez Leona w Chobaninie – miejscu, które na zawsze pozostało w jego sercu symbolem domu, rodziny i polskości. Leon Bednarek żył krótko, ale dzięki heroicznej postawie stał się na zawsze przykładem męstwa, patriotyzmu i niezachwianej wiary. Niech odpoczywa w pokoju. Niech jego pamięć trwa na wieki. Cześć Jego pamięci! ŻRÓDŁO: tugazeta.pl